Mapa serwisu   •   Ustaw startową  •    •   Prześlij znajomemu
Home Aktualności O Kongresie Członkowie Oddziały regionalne Konferencje i szkolenia Kontakt
 
      



  » IBDiM na warsztaty TRIMM
24 września
 



Tomasz Orłowski : `Proste zdania o krętych drogach`
I żyli długo i nieszczęśliwie…

W cyklu „Baśnie polskie” dziś weźmiemy na warsztat materiał informacyjny dla oferentów w organizowanych przez GDDKiA przetargach – zatytułowany „Poznaj inwestora – od przetargu do ostatecznego rozliczenia z wykonawcą”, opublikowany przez Dyrekcję na swej stronie internetowej. Wprawdzie firmy obecne na polskim rynku zapoznały się dość dobrze z praktykami tego akurat inwestora, ale zdaje się, że informacje o wielkości spodziewanych zamówień w nowym budżecie UE, ściągają do Polski nowych śmiałków, których warto oświecić, na co się porywają. To trochę jak w bajkowych zmaganiach rycerzy ze smokiem, strzegącym uwięzionej w wieży księżniczki. Niby wszyscy wiedzą, że smok jest potężny, cuchnie siarką i zniszczy karami każdego, kto zechce się zbliżyć do wieży, ale chętni na cnotę i posag księżniczki wciąż ciągną jak przysłowiowe pszczoły do miodu.

Poczytajmy trochę razem tych bajań. Powiedzmy od razu, że jest tam parę słusznych stwierdzeń, które odpowiadają na wielokrotnie zgłaszane postulaty rynku. Tak jest np. z zapowiedzią dokładnego badania potencjału wykonawcy i realnej dostępności deklarowanych zasobów. GDDKiA zapowiada np. branie pod uwagę, czy ci sami ludzie nie są deklarowani jako wykonujący zamówienie w różnych postępowaniach, których realizacja może się pokrywać w czasie. To oczywiście jest istotne, bo może się okazać, że – pozostając przy baśniowej analogii – rycerz obwieści z fanfarami początek uwalniania księżniczki z łap smoka, a potem przyśle na pojedynek chłopca stajennego uzbrojonego w widły zamiast miecza. Sam pan zaś w tym czasie wybierze się na bal na sąsiednim zamku, gdzie księżniczka ma większy posag.

To samo dotyczy korzystania z zasobów podmiotów trzecich. To wielokrotnie krytykowane rozwiązanie jest umocowane w ustawie, więc inwestor musi dopuścić je w warunkach przetargowych. Może jednak – i taka informacja znalazła się w „Poznaj inwestora” – drobiazgowo sprawdzać charakter stosunków wykonawcy z tymi „trzecimi” podmiotami i żądać dowodów, że faktycznie te zasoby będą dostępne dla wykonawcy. To się chwali, no bo wyobraźmy sobie sytuację, że rycerz pokonuje smoka, zdobywa księżniczkę, bierze ją za żonę. Jest noc poślubna i … co, przywołuje zasoby osób trzecich do wykonania zadania?

Ale niestety nie wszystko jest w poradniku dla wykonawców tak różowe jak stroje baśniowych księżniczek. Oto Dyrekcja zapowiada, że coraz częściej będzie stosować system „Zaprojektuj i Buduj” oraz swój wynalazek zwany „Optymalizuj i Buduj” (czyt. Popraw to, co spieprzyliśmy i Buduj). Kluczowe w tym systemie jest oczywiście wycenienie zakresu robót do wykonania. GDDKiA przywołuje opinię UZP, który stwierdził, że nie jest możliwa zmiana ceny kontraktowej (wynagrodzenia ryczałtowego) nawet jeżeli w momencie zawarcia umowy nie było możliwe przewidzenie rozmiaru lub kosztów prac potrzebnych do wykonania umowy. Taka sytuacja zachodzi np. w przypadku badań gruntowo-wodnych, które wykonawca może przeprowadzić dopiero na udostępnionym mu terenie, czyli po zawarciu umowy. Ryzyko wynikające z braku możliwości dokonania szacunku ofertowego ma być uwzględnione w zaproponowanej przez wykonawcę cenie. Podobnie jest z robotami, które mogą być konieczne w wyniku tzw. ponownej oceny oddziaływania inwestycji na środowisko. Nie sposób przewidzieć co może nakazać organ ochrony środowiska, ale trzeba to uwzględnić w cenie zawartej w składanej ofercie.

Gdybyśmy w bajce przeczytali, że król szukający chętnego do uwolnienia uwięzionej księżniczki mówi zgłaszającym się rycerzom, że porwana trzymana jest może w wieży, a może w chatce na kurzej łapce, budowla ma może trzy a może piętnaście pięter, zbudowana jest może z kamienia, a może z piernika – to pewnie przy całej dziecięcej naiwności nie pomyślelibyśmy, że to może być prawda. Ale że to wszystko nie dzieje się, niestety, „Za siedmioma górami, za siedmioma lasami”, tylko w Polsce, to jeszcze musimy słuchać pochwał dla władcy, jak to gospodarnie dba o wydawanie dukatów z królewskiej szkatuły. A stający w konkury rycerze nawet nie wiedzą, czy księżniczki pilnuje smok czy może jaszczurka z ginącego gatunku pod ścisłą ochroną, której nie wolno uczynić krzywdy a wręcz z atencją przenieść na nowe miejsce. I najważniejsze: czy jak już pokonają wszystkie przeszkody i dotrą na szczyt wieży, będzie tam na nich czekać piękna dziewica czy może paskudna ropucha, którą choćby nie wiem jak długo całowali, to nie zmieni się w księżniczkę…

Witajcie w baśniowym świecie, drodzy (a może tani…) wykonawcy. Bajki na ogół kończą się dobrze, ale tak tylko dla porządku dodam, że są tacy, którzy twierdzą, że ta akurat dobrze skończyć się nie może.


orlowski zmodyfikowano 2013-12-04 14:22:35



Powrót »
 
login
hasło

 
 
Home Aktualności O Kongresie Komitety Oddziały regionalne Szkolenia i konferencje Kontakt English
© PKD